Każdy może trafić na zbyt żądnego władzy sprzedawcę w sklepie. Ostatnio kiedy chciałem zapłacić moją, trochę już wysłużoną kartą Allianz Banku (trzeba przyznać jest unikatowa – matowa i z granatowym paskiem magnetycznym) w jednym ze sklepów znanej sieci, pani kasjerka zwróciła mi uwagę, że starte są numery karty (nie da się ukryć – miała rację). Sęk w tym, że numery niewiele mają wspólnego z identyfikacją mojej osoby. Natychmiast zostałem poinformowany, że pani kasjerka musi mi kartę zarekwirować i przesłać ją do banku, oraz powiadomić policję o kradzieży (której rzekomo dokonałem)! Szybki telefon na infolinię banku wykonany z mojej strony od razu uspokoił zapędy „miłej pani”, ponieważ na infolinii, owszem przyznali, że warto powiadomić policję, ale dlatego, że kasjerka chce ukraść mi kartę!
Można jednak pozbyć się karty
Wszyscy klienci, którzy zatwierdzają płatności własnym podpisem powinni zacząć się do tej czynności przykładać. Sprzedawca wtedy (i tylko wtedy) ma prawo do zatrzymania karty jeżeli uzna, że podpis na karcie jest niezgodny z tym, zostawionym na paragonie.
Podpis to podstawa
Gdy próbujemy zapłacić niepodpisaną kartą, nie grozi nam za to ani utrata karty, ani kryminał. Jedyną karą może być to, że sprzedawca nie musi, a właściwie nie może pozwolić klientowi na zapłacenie kartą, świeżo wyciągniętą z koperty. Problem pojawia się wtedy, gdy stoimy z pełnym koszykiem zakupów i nie mamy przy sobie gotówki…


Wskazane parametry ofert mają charakter informacyjny i nie stanowią oferty w rozumieniu Kodeksu cywilnego. Mediasoft Polska sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za treść ofert instytucji finansowych.